SŁUCHAJ RADIA

Follow us on social

Latest Posts

Sorry, no posts matched your criteria.

Stay in Touch With Us

Odio dignissim qui blandit praesent luptatum zzril delenit augue duis dolore.

Email
magazine@example.com

Phone
+32 458 623 874

Addresse
302 2nd St
Brooklyn, NY 11215, USA
40.674386 – 73.984783

Follow us on social

Pierwsze Polskie Cyfrowe Radio w historii Irlandzkiej Polonii.

First Polish Music Digital Broadcaster in Ireland history.

Obecnie na Antenie:

Image Alt

Polskie Radio Irlandia

  /  Kronika kryminalna   /  Kronika Kryminalna: Szkocki Diabeł

Kronika Kryminalna: Szkocki Diabeł

Sprawa śmierci Stephena McKerrona pozostaje nierozwiązana od przeszło 30 lat. 5-latek z Hamilton w Szkocji spędzał długo wyczekiwane wakacje ze swoją ciotką i wujkiem, Lyn i Ianem Sneddonami.
Stephen, Lyn i Ian w te wakacje odwiedzili Butlin’s Ayr*, które było znane jako urocze miejsce dla każdego, kto szukał ucieczki od miejskiego zgiełku. Do zaginięcia doszło zaledwie kilka godzin po ich przyjeździe.

W parku było wszystko, czego mógł chcieć mały chłopiec – gry zręcznościowe, jezioro z łódką, basen, korty tenisowe, teatrzyk. Niestety, upragniony wyjazd szybko zmienił się w najgłośniejsze poszukiwanie dziecka prowadzone przez szkocką policję.

Bez śladu
17 września 1988 roku Stephen spędził kilka godzin w parku, wędrując od jednej atrakcji do drugiej. Był ciepły, słoneczny dzień i nic nie zwiastowało tragedii, która się miała lada moment wydarzyć. Wujek i ciocia stracili chłopca z oczu na krótką chwilę, gdy Stephen bawił się, jeżdżąc na ruchomych schodach.

Lyn była przekonana, że jej mąż ma chłopca na oku, a Ian myślał to samo o Lyn. Cała sytuacja trwała zaledwie kilka sekund. Jednak te kilka sekund wystarczyło aby chłopiec zniknął bez śladu.

Tego dnia park był wyjątkowo zatłoczony, w związku z czym Lyn i Ian spędzili około 40 minut przeszukując teren parku, wykrzykując imię Stephena. Wtedy wszystko zaczęło przybierać złowrogi obrót. Już wtedy wiedzieli, że stało się coś złego.

Poszukiwania

Zaniepokojone małżeństwo powiadomiło ochronę parku, która z kolei powiadomiła o zajściu policję. To, co wtedy nastąpiło, jest dziś znane jako najbardziej intensywne poszukiwanie zaginionego dziecka w Szkocji. Około 200 osób wzięło udział w początkowym etapie poszukiwań. Rysopis chłopca był sprawnie rozpowszechniany na terenie parku i w jego okolicach, a nurkowie przeszukiwali pobliskie rzeki.

Wysłano również helikopter, wyposażony w sprzęt do wykrywania ciał, ale bezskutecznie. Poszukiwania ciągnęły się przez kilka tygodni i obejmowały około sześciu mil wokół parku. Po jakimś czasie niemal wszyscy zgodnie stwierdzili, że Stephen został uprowadzony.

W miarę upływu czasu ludzie zaczęli mówić. Wśród osób, które były w parku, wielu wspomniało, że widziało Stephena idącego obok mężczyzny w średnim wieku, a nawet siedzącego z nim w kawiarni. Tego typu doniesienia doprowadziły do przekonania większości, że ​​chłopiec został uprowadzony.

Ale teoria ta została wkrótce odrzucona przez śledczych. Doszło do tego po tym, jak pewien świadek stwierdził, że widział jak Stephen przechodził przez ogrodzenie. Inni świadkowie twierdzili, że widzieli małego chłopca, który przypominał Stephena idącego drogą Ayr-Turnberry około pół godziny po tym, jak Ian i Lyn ostatni raz widzieli chłopca.

Znalezisko
Problem polegał na tym, że okolica była bagnista, a temperatury w nocy były niskie. To z jednej strony budziło nadzieję, że chłopiec się odnajdzie, że na pewno gdzieś siedzi i czeka na pomoc. Z drugiej strony bagna i zimno, stanowiły duże zagrożenie dla życia malucha.

Wszyscy spodziewali się najgorszego, a ich obawy szybko się spełniły. 16 dni później zwłoki Stephena zostały znalezione przez kobietę, która spacerowała z psem.

Po sekcji stwierdzono, że Stephen zmarł w wyniku wystawienia na działanie niskich temperatur. To nie była jednak wystarczająca odpowiedź dla rodziny Stephena. Wciąż było zbyt wiele pytań.

Pytania
Skarpetki Stephena znaleziono w jego kieszeni. Fakt ten był o tyle dziwny, że Stephen nie wiedział, jak zawiązać buty a miał je na nogach. Skoro ściągnął skarpetki, musiał najpierw zdjąć buty. Jakim więc cudem zawiązane buty Stephena znajdowały się na jego nogach? Skoro sam ich nie zawiązał, oznacza to, że ktoś musiał to zrobić za niego.

Nigdzie nie znaleziono jego kurtki. Dlaczego miałby ją zdejmować przy tak niskich temperaturach? To jednak można wytłumaczyć objawami hipotermii, której często towarzyszy paradoksalne zjawisko jakim jest rozbieranie się.

Zdaniem rodziny było wysoce nieprawdopodobne, aby tak mały chłopiec mógł samodzielnie oddalić się o sześć mil od parku. Inną sprawą było to, że obszar, na którym został znaleziony, był już wcześniej przeszukiwany. Dlaczego zatem nie został tam znaleziony wcześniej?

Policja była jednak uparta w przekonaniu, że Stephen uciekł i zmarł z przyczyn naturalnych.

Rodzina
Mimo postawy policji, rodzina chłopca nie zamierzała się poddawać. Dl nich oczywistym było to, że chłopiec padł ofiarą przestępstwa. Wiele osób uważa, że ​​Stephen został porwany, a następnie z jakiegoś powodu porzucony w pobliżu rowu, w którym został znaleziony. Przyjmuje się tezę, że Stephen został zamordowany a następnie umieszczony w rowie.

Czy naprawdę nikt nie widział samotnego malucha na odcinku tych 6 mil? Co się stało z jego kurtką? Kto mu zawiązał buty? Dlaczego ściągnął skarpetki? Pytań bez odpowiedzi pozostaje niestety wiele…

Sprawa zamknięta
Sprawa może zostać oficjalnie zamknięta, ale wiele osób, w tym rodzina Stephena, nie akceptuje takiego obrotu sprawy. Jest zbyt wiele pytań bez odpowiedzi, oraz wiele odpowiedzi, które nie mają sensu. Gerry Gallacher, jeden z detektywów zajmujących się tą sprawą, nawet opisał to jako jedyny przypadek, który wciąż go prześladuje i napawa żalem.

Niestety, prawdopodobieństwo ponownego otwarcia sprawy jest bardzo niewielkie, więc prawdopodobnie większość z tych pytań nigdy nie znajdzie odpowiedzi.

You don't have permission to register